poniedziałek, 9 lipca 2012

Markuszów - kirkut


Kirkut jak to kirkut – ktoś mógłby rzec – a jednak nie. W trakcie realizacji mojego „projektu” Pe Nun – zapomniane kirkuty Lubelszczyzny trafiłem na kirkut w Markuszowie. Z opisu link wynikało, że to zwyczajne miejsce i będzie po prostu kolejnym etapem w realizacji mojego fotograficznego planu. Ziarenko niepokoju zasiał jednak Emil na swoim blogu pisząc o „niesamowitym wrażeniu, z jednej strony totalna cisza przerywana jedynie odgłosem zwierząt, z drugiej obcowanie z pamięcią o przemijaniu”. To co przeczytałem na blogu kolegi okazało się 100% prawdą. Kirkut w Markuszowie jest miejscem mocno zaniedbanym i zniszczonym, wszędzie walają się butelki po różnego rodzaju trunkach – no, ale ten stan rzeczy jest powiedzmy „standardem”. Niepowtarzalna za to jest atmosfera. Przebywając na terenie „domu grobów” w Markuszowie odniosłem wrażenie bycia obserwowanym, kimś w rodzaju gościa. To niesamowite uczucie potęgowało jeszcze bardziej stado wron kraczące w koronach drzew. Ktoś mógłby powiedzieć (napisać), że udzieliła mi się atmosfera tajemniczości kirkutów, albo zasugerowałem się wcześniejszymi odczuciami kolegi – jednaka to chyba nie to. Kirkutów zwiedziłem już sporo (zresztą codziennie w drodze do pracy przechodzę przez jeden, który nota bene jest przy moim bloku) i nigdy nie doznałam takiego dziwnego uczucia jak w Markuszowie. Zapraszam serdecznie do odwiedzenia tego tajemniczego miejsca. 

Flexaret VII HP5+ w MD 76

Flexaret VII HP5+ w MD 76

Flexaret VII HP5+ w MD 76

Flexaret VII HP5+ w MD 76

Flexaret VII HP5+ w MD 76

Flexaret VII HP5+ w MD 76

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz